Jak będą wyglądały mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach za 10 lat

0
19
Rate this post

Nawigacja:

Katowice za 10 lat – w jakim mieście będą stały nowe mieszkania

Metamorfoza miasta po strefie kultury i nowych biurowcach

Katowice przez lata kojarzyły się głównie z kopalniami, hutami i gęstą siecią torów kolejowych. Dziś coraz częściej mówi się o nich jako o sercu śląskiej metropolii, mieście usług, kultury i nowoczesnego biznesu. Za 10 lat ten kierunek będzie jeszcze wyraźniejszy, a nowe inwestycje mieszkaniowe w Katowicach będą powstawały już nie w „mieście przemysłowym”, lecz w pełnoprawnej metropolii klasy europejskiej.

Strefa Kultury, nowe biurowce przy Chorzowskiej, Grundmanna, Francuskiej czy w okolicach dworca kolejowego wyznaczyły oś rozwoju miasta. Tam, gdzie dziś stoją kompleksy biurowe, za kilka lat powstaną kolejne kwartały zabudowy mieszkaniowej – w formule „mixed-use”, czyli łączącej mieszkania, usługi, gastronomię i przestrzeń publiczną. W praktyce oznacza to, że nowe mieszkania w centrum Katowic będą coraz częściej częścią większych założeń urbanistycznych, a nie pojedynczych bloków otoczonych parkingiem.

Równocześnie miasto intensywnie modernizuje infrastrukturę drogową i kolejową. Połączenia kolejowe z Krakowem, Gliwicami czy Tychami, plany kolei metropolitalnej, rozbudowa węzłów przesiadkowych – to wszystko sprawia, że rośnie atrakcyjność dobrze skomunikowanych lokalizacji. Mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach za 10 lat będą więc w ogromnej mierze skupione wokół kluczowych linii komunikacyjnych: w pobliżu głównych przystanków tramwajowych, kolejowych i dużych arterii, ale z wyraźnym odseparowaniem ruchu samochodowego od przestrzeni pieszej.

Ta metamorfoza miasta już dziś wpływa na popyt na mieszkania w centrum i jego sąsiedztwie. Firmy ściągają specjalistów z całej Polski i z zagranicy, a oni szukają nowoczesnych, kompaktowych mieszkań blisko pracy i atrakcji. W perspektywie dekady można spodziewać się dalszego wzmocnienia tego trendu – mieszkanie w Śródmieściu, Bogucicach czy w rejonie Strefy Kultury będzie raczej standardem dla osób pracujących w usługach, IT czy biznesie niż luksusową ekstrawagancją.

Skąd biorą się prognozy dla rynku mieszkaniowego

Przewidywanie, jak będą wyglądały mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach za 10 lat, nie jest wróżeniem z fusów. Opiera się na obserwacji kilku twardych grup zjawisk: demografii, urbanistyki, ekonomii oraz decyzji samorządowych i centralnych. Gdy wszystkie te elementy układają się w jeden kierunek, można z dość dużą pewnością założyć, w jaką stronę pójdzie rynek mieszkaniowy.

Po pierwsze, demografia. Katowice od lat zmagają się z odpływem ludności, ale jednocześnie przyciągają studentów, młodych specjalistów oraz obcokrajowców, w tym pracowników sektora usług i IT. To nie jest jednorodna grupa – część z nich chce wynajmować kompaktowe mieszkania w centrum, inni szukają większych lokali na obrzeżach. Trend „suburbanizacji” – wyprowadzki do domów pod miastem – współistnieje z powrotem do centrum osób, które mają dość stania w korkach i chcą żyć „blisko wszystkiego”. Za 10 lat ta polaryzacja będzie jeszcze silniejsza.

Po drugie, strategie samorządowe. Miasto stawia na rewitalizację, zagęszczanie zabudowy wzdłuż głównych osi transportowych oraz poprawę jakości przestrzeni publicznej. To oznacza, że działki w najlepiej skomunikowanych miejscach będą przeznaczane pod zabudowę mieszkaniową i mieszaną. Deweloperzy będą więc projektować mieszkania pod konkretne scenariusze życia: intensywne miejskie funkcjonowanie bez samochodu, szybki dojazd do pracy, dostęp do usług i terenów zielonych w zasięgu spaceru.

Po trzecie, ekonomia. Rosnące koszty materiałów, pracy i gruntów w centrum miasta sprawiają, że mieszkania nie będą nagle stawały się większe i tańsze. Raczej odwrotnie – metraż będzie racjonalizowany, a jakość projektu i funkcjonalność będą głównym polem konkurencji. Stąd prognozy o rosnącej roli sprytnych układów, mieszkań kompaktowych oraz mikroapartamentów i colivingu w wybranych lokalizacjach.

Dlatego prognozy dla przyszłości rynku mieszkaniowego w Katowicach opierają się na obserwacji bieżących trendów, a nie na jednym przełomowym wydarzeniu. Jeśli dziś widać rosnący popyt na mieszkania pod wynajem długoterminowy, coraz większą popularność rozwiązań smart home i inwestycje miasta w transport publiczny, to za 10 lat te zjawiska będą „nową normalnością”, a nie ciekawostką.

Nowoczesne szklane biurowce na tle błękitnego nieba
Źródło: Pexels | Autor: Igor Passchier

Jakie mieszkania buduje się dziś w Katowicach – punkt wyjścia do prognoz

Standard współczesnych inwestycji – metraż, układy, udogodnienia

Żeby sensownie zastanowić się, jak będą wyglądały mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach za 10 lat, trzeba dobrze zrozumieć punkt startowy. Dziś w większości inwestycji dominują mieszkania 2–3 pokojowe, o metrażu w przedziale około 40–60 m². Kawalerki pełnią ważną rolę na rynku – są chętnie kupowane jako lokale pod wynajem, ale ich udział jest ograniczany m.in. przez miejską politykę i wymagania planów miejscowych w niektórych lokalizacjach.

Duże mieszkania rodzinne – 4 pokoje i więcej – stanowią mniejszość oferty. Zwykle pojawiają się w wyższych segmentach inwestycji, w dzielnicach o wyższej jakości życia (np. Brynów, Ligota, południowe rejony Katowic) albo jako penthouse’y w centralnych lokalizacjach. Większa część podaży trafia jednak do osób i rodzin, które chcą zmieścić się w rozsądnym budżecie i akceptują 2–3 pokoje jako wystarczający standard.

Typowy układ mieszkania w nowej inwestycji to salon z aneksem kuchennym, jedna lub dwie sypialnie, łazienka, niewielki przedpokój i loggia zamiast klasycznego balkonu. Loggie są bardziej „miastoodporne” – lepiej chronią przed hałasem, wiatrem, dają poczucie półprywatnej przestrzeni. Do tego dochodzą komórki lokatorskie oraz miejsca postojowe – podziemne garaże są już praktycznie standardem w nowych budynkach, zwłaszcza w centrum i wokół niego.

Jeśli chodzi o udogodnienia, współczesne nowe inwestycje mieszkaniowe w Katowicach oferują monitoring, windy w budynkach o więcej niż dwóch–trzech kondygnacjach, wózkownie, rowerownie, czasem małe strefy fitness lub zielone patio. Coraz częściej pojawiają się także pierwsze strefy coworkingowe dla mieszkańców oraz sale klubowe, które można zarezerwować np. na urodziny. To wstęp do tego, co za 10 lat może stać się normą na wielu osiedlach.

Czego szukają dziś kupujący i najemcy w katowickich inwestycjach

Zmieniający się profil mieszkańców Katowic mocno kształtuje ofertę. Deweloperzy obserwują, jakie lokale sprzedają się najszybciej, a jakie „zalegają” w ofercie. To daje konkretną wskazówkę, co będzie budowane za kilka lat, a więc również – w jaką stronę pójdzie rynek za dekadę.

Po stronie kupujących prywatnych bardzo wyraźny jest trend zakupu mieszkań „pod wynajem”. Inwestorzy szukają kawalerek i niewielkich mieszkań 2-pokojowych w lokalizacjach blisko uczelni, centrum biznesowego, głównych linii komunikacyjnych. Liczy się łatwość wynajęcia lokalu oraz potencjał wzrostu wartości. To dlatego w rejonach Śródmieścia, Bogucic, okolic dworca czy głównych uczelni tak dobrze sprzedają się małe metraże, nawet jeśli cena za metr kwadratowy jest tam najwyższa.

Najemcy – zwłaszcza młodzi profesjonaliści, studenci i osoby przyjezdne – oczekują mieszkań w dobrym standardzie wykończenia, z funkcjonalnym aneksem kuchennym, miejscem do pracy przy biurku i dobrym internetem. Dla nich ważna jest też infrastruktura w pobliżu: sklepy, restauracje, siłownia, parki. Sam metraż schodzi na drugi plan – liczy się sprytne wykorzystanie przestrzeni. To sygnał dla projektantów i deweloperów, że mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach za 10 lat będą musiały jeszcze lepiej odpowiadać na ten styl życia.

Rodziny z dziećmi natomiast częściej wybierają dzielnice spokojniejsze, z lepszym dostępem do szkół, przedszkoli i terenów zielonych. Ligota, Brynów, Piotrowice, części Wełnowca czy Osiedla Tysiąclecia mają swoje wyraźne „specjalizacje” – jedne są bliżej uczelni, inne oferują lepsze otoczenie rekreacyjne. To przestrzenne zróżnicowanie Katowic będzie się pogłębiać: centra usługowo-biznesowe zdominują Śródmieście i jego bezpośrednie sąsiedztwo, natomiast południowe i zachodnie dzielnice będą rozwijały się jako obszary mieszkaniowe o wyższej jakości życia.

Nowoczesne katowickie wieżowce ze szkła na tle błękitnego nieba
Źródło: Pexels | Autor: SevenStorm JUHASZIMRUS

Ewolucja układów mieszkań – jak zmieni się metraż i rozkład pomieszczeń

Kompaktowe, ale sprytne – nowa definicja 40–50 m²

Przy rosnących cenach gruntów i kosztach budowy trudno wyobrazić sobie powrót do rozległych, „przestronnych” mieszkań w centrum miasta. Raczej trzeba się oswoić z myślą, że standardem będą mieszkania kompaktowe, ale bardzo dobrze przemyślane. W praktyce oznacza to nową definicję 40–50 m²: metrażu, który jeszcze dekadę temu bywał traktowany jako „na chwilę”, a za 10 lat będzie pełnoprawnym mieszkaniem na lata.

W przyszłych inwestycjach w Katowicach 40–50 m² będzie projektowane tak, jak dziś 60–70 m². Salon przestanie być jedynie „salonem”, a stanie się sercem mieszkania, łącząc funkcje wypoczynkowe, jadalniane i robocze. Układy będą planowane z większym naciskiem na ściany nośne, tak aby pozostawić możliwość elastycznej aranżacji. Deweloper może zaprojektować mieszkanie jako otwartą przestrzeń, a kupujący za pomocą lekkich ścian, przesuwnych paneli lub zabudów meblowych podzieli ją na strefy zgodnie z własnymi potrzebami.

Znaczenia nabiorą wnęki, schowki, zabudowy pod sufit i „ukryte” przestrzenie. W małym metrażu każdy centymetr będzie cenny. Ponadprzeciętna wysokość mieszkań (np. 2,8–3 m) pozwoli wykorzystać przestrzeń pionową – antresole sypialniane w kawalerkach, schowki nad drzwiami, wysokie szafy i schowki techniczne. Deweloperzy, którzy zrozumieją tę logikę, będą mieli przewagę: inwestorzy i nabywcy szukający mieszkań pod wynajem szybko zobaczą różnicę między „pudełkiem” a mieszkaniem zaprojektowanym jak dobry pokój hotelowy plus domowe biuro.

Przestrzenie elastyczne zamiast „sztywnego” podziału na pokoje

Doświadczony architekt wnętrz powie, że ściana działowa nie jest święta. Zredukowanie liczby ścian i korytarzy, a zwiększenie powierzchni „do mieszkania” to kierunek, który już dziś jest widoczny w lepszych projektach. Za 10 lat elastyczność układu będzie jednym z głównych kryteriów oceny nowych mieszkań w Katowicach.

Praca zdalna i hybrydowa, zajęcia online dzieci, potrzeba cichego miejsca do nauki i pracy – to wszystko wymusza przemyślenie na nowo, jak powinno funkcjonować mieszkanie. Zamiast osobnych, małych pokoików, coraz częściej będziemy widzieli przestrzeń dzienną, którą można łatwo podzielić na strefy: salon, kącik biurowy, kącik zabaw, strefę gościnną. W grę wejdą:

  • mobilne ściany przesuwne, które w kilka chwil zmieniają układ mieszkania,
  • meble modułowe – np. biurko chowane w szafie, łóżko składane w zabudowę ścienną,
  • szklane lub półprzezroczyste przegrody, które wydzielają akustycznie, ale nie zabierają światła,
  • podesty i różnice poziomów jako sposób na oddzielenie strefy pracy od strefy wypoczynku.

Dobrym obrazem jest tu 45-metrowe mieszkanie w przyszłej inwestycji przy centrum. W ciągu dnia salon z aneksem kuchennym pełni funkcję biura: biurko stoi przy oknie, a stół jadalniany pełni rolę dodatkowego stanowiska pracy. Wieczorem biurko „znika” w zabudowie, zasuwają się lekkie panele oddzielające część wypoczynkową od kuchni, a mieszkanie zamienia się w klasyczną strefę życia rodzinnego. Goście nie widzą laptopów i kabli, a mieszkaniec nie ma wrażenia, że żyje „w pracy”.

Co istotne, elastyczność zacznie dotyczyć także kuchni. Część nabywców zacznie znów preferować choćby częściowo wydzielone kuchnie – niekoniecznie zamknięte, ale takie, które można odseparować od strefy dziennej. Praca zdalna sprawia, że w ciągu dnia w mieszkaniu toczy się „pełne” życie – gotowanie, rozmowy online, praca. Możliwość odcięcia się od hałasu kuchni stanie się realną potrzebą. Deweloperzy będą więc projektować układy, w których tę granicę można w prosty sposób wprowadzić, np. poprzez przesuwne drzwi lub lekkie przegrody.

Mikroapartamenty i coliving – gdzie w Katowicach mają największy sens

Mikroapartamenty i projekty colivingowe to temat, który w wielu miastach budzi emocje. Dla jednych są sposobem na dostępne cenowo lokum w dobrej lokalizacji, dla innych – symbolem przesady w ściskaniu ludzi na małym metrażu. W Katowicach te formaty mają szczególne znaczenie z dwóch powodów: obecności dużych uczelni i silnego sektora usług biznesowych (BPO/SSC).

Mikroapartamenty, czyli lokale o powierzchni ok. 20–30 m², zaprojektowane jak kompaktowe studio, najwięcej sensu mają w rejonach:

Lokalizacje, które przyciągną najmniejsze metraże

Najbardziej oczywistym „domem” dla mikroapartamentów pozostaną okolice kampusów uczelni oraz głównych węzłów komunikacyjnych. W Katowicach oznacza to przede wszystkim rejon Śródmieścia, Bogucic, Załęża w sąsiedztwie DTŚ i węzła drogowego, a także otoczenie głównych uczelni: Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Ekonomicznego czy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Za 10 lat trudno będzie znaleźć tam działkę pod klasyczne, rozłożyste osiedle z dużymi mieszkaniami. Zamiast tego pojawią się budynki o mieszanych funkcjach: niższe kondygnacje z usługami i coworkingiem, a wyżej – kilkadziesiąt czy kilkaset małych lokali zaprojektowanych z myślą o pojedynczych najemcach. Mikroapartament 22–25 m² w takiej inwestycji będzie miał dużo wspólnego z dobrze zaprojektowanym pokojem hotelowym: maksymalnie funkcjonalny aneks kuchenny, duże okno, przemyślane miejsce do pracy i schowki, które „znikają” w zabudowie.

Drugim naturalnym kierunkiem rozwoju mikroapartamentów będą rejony silnie związane z biznesem usługowym – węzły komunikacyjne w pobliżu biurowców i centrów usług wspólnych. Katowice od lat wzmacniają swoją pozycję w branży BPO/SSC, a ściągnięcie specjalistów z innych miast i krajów tworzy stały popyt na małe, wygodne lokale na rok, dwa, trzy. Dla wielu takich osób ważniejsza od metrażu jest infrastruktura: szybki dojazd do pracy, fitness w budynku, strefa do pracy poza mieszkaniem i dobra kawa „pod blokiem”.

Ciekawym polem rozwoju będą również mikroapartamenty „drugiego życia” – powstające z przebudowy starych biurowców czy obiektów poprzemysłowych. Katowice mają w tym zakresie ogromny potencjał. Za dekadę w kilkunastu dziś niedocenianych lokalizacjach można spodziewać się kompleksów, gdzie dawne budynki biurowe zostaną zamienione na małe mieszkania, a partery – na gastronomię i usługi.

Coliving – wspólnota zamiast anonimowego bloku

Coliving to coś więcej niż wynajęcie pokoju w mieszkaniu – to styl zamieszkania, w którym prywatna jest sypialnia z łazienką, a część życia przenosi się do wspólnych przestrzeni. W Katowicach ten format będzie stopniowo wchodził do głównego nurtu szczególnie tam, gdzie już dziś miesza się życie studenckie i zawodowe: w Śródmieściu, okolicach Strefy Kultury, a także w rejonach lepiej skomunikowanych południowych dzielnic.

Typowy projekt colivingowy za 10 lat może wyglądać tak: na kondygnacjach powtarzalnych znajdują się pokoje lub mikroapartamenty z własnymi łazienkami, a parter i niższe piętra wypełniają przestrzenie wspólne – duża kuchnia z jadalnią, salon z kanapami, sala multimedialna, pralnia, siłownia, taras na dachu. W zamian za mniejszy metraż prywatny mieszkańcy zyskują dostęp do infrastruktury, na którą nie byłoby ich stać w klasycznym mieszkaniu.

Największy sens ekonomiczny coliving będzie miał tam, gdzie ceny gruntów są wysokie, a rotacja mieszkańców duża: w centrum i w sąsiedztwie największych generatorów ruchu – uczelni, biurowców, szpitali, centrów targowo-kongresowych. Dla deweloperów będzie to także sposób na zagospodarowanie działek, które przy klasycznej zabudowie mieszkaniowej nie dawałyby satysfakcjonującej rentowności.

Wbrew pozorom coliving nie będzie wymysłem „tylko dla młodych”. W takich formatach mogą zamieszkać także 50-latkowie pracujący zdalnie z różnych miast, single po rozwodzie czy osoby, które świadomie wybierają życie z większą ilością kontaktów społecznych zamiast „zamknięcia” w M3 na obrzeżach. Różnicę zrobi jakość projektu: dobra akustyka, jasno zdefiniowane strefy ciszy, a także sprawny operator dbający o codzienne funkcjonowanie budynku.

Granica między mieszkaniem a apartamentem serwisowanym

Wraz z rozwojem mikroapartamentów i colivingu zacierać się będzie różnica między klasycznym mieszkaniem a apartamentem serwisowanym. Już dziś w Katowicach działają obiekty, które łączą wynajem krótkoterminowy i długoterminowy. Za 10 lat takie hybrydowe projekty będą częstsze, szczególnie przy ważnych węzłach komunikacyjnych – w pobliżu dworca, głównych tras i lotniska w Pyrzowicach (z dobrym dojazdem).

Typowy lokal w takim budynku będzie miał pełnoprawną kuchnię, miejsce do pracy, pralnię wspólną lub w zabudowie oraz dostęp do recepcji i usług sprzątania. Dla części klientów będzie to forma „miękkiego lądowania” po przeprowadzce do Katowic – kilka miesięcy w apartamencie serwisowanym, a dopiero potem decyzja o zakupie mieszkania. Deweloperzy zaczną więc myśleć nie tylko w kategorii „sprzedać metry”, ale także „jak budynek będzie zarządzany i używany w czasie”.

Technologie i smart home – jak inteligentne będą katowickie mieszkania

Standardem stanie się „smart ready”, a nie luksus

To, co dziś uchodzi za „dodatkowy pakiet smart home”, za dekadę będzie po prostu oczekiwanym standardem. Mieszkania w nowych inwestycjach w Katowicach będą projektowane jako „smart ready” – z okablowaniem, czujnikami i infrastrukturą pozwalającą na łatwe podłączenie systemów automatyki. Tak jak dziś nikt nie pyta, czy w nowym budynku będzie światłowód, tak za 10 lat mało kto zapyta, czy można z poziomu telefonu sterować ogrzewaniem.

Na starcie deweloper da podstawowy zestaw: inteligentne liczniki mediów, sterowanie ogrzewaniem i oświetleniem, wideodomofon z aplikacją mobilną. Reszta będzie rozwijana przez mieszkańca. Ktoś, kto lubi gadżety, doda rolety, czujniki zalania, system kontroli jakości powietrza. Inny pozostanie przy prostym scenariuszu „wyjście z domu” – jednym kliknięciem wyłączy światło, obniży temperaturę i zamknie drzwi.

Różnica w stosunku do dzisiejszych rozwiązań polegać będzie na tym, że systemy zaczną ze sobą lepiej rozmawiać. Zamiast pięciu aplikacji na telefonie pojawi się jedno, spójne środowisko – z możliwością integracji z systemem budynku, windami, garażem, a nawet lokalnymi usługami. Wracasz wieczorem do domu? Winda czeka, szlaban otwiera się automatycznie, a temperatura w mieszkaniu zdążyła już się podnieść z trybu ekonomicznego.

Energooszczędność liczone w aplikacji, nie w folderze reklamowym

Technologie smart będą mocno związane z efektywnością energetyczną. Nie chodzi tylko o „eko w folderze”, ale o realne oszczędności na rachunkach. W katowickich mieszkaniach przyszłości kluczowe znaczenie zyskają rozwiązania pozwalające na precyzyjną kontrolę zużycia prądu, ciepła i wody.

Coraz powszechniej stosowane będą:

  • inteligentne głowice termostatyczne, które uczą się rytmu dnia mieszkańców,
  • systemy zarządzania energią w całym budynku, koordynujące pracę pomp ciepła, fotowoltaiki i magazynów energii,
  • monitoring zużycia mediów w czasie rzeczywistym z poziomu aplikacji, z prostymi podpowiedziami, gdzie można ograniczyć koszty,
  • automatyczne sterowanie oświetleniem części wspólnych, dostosowane do natężenia ruchu i światła dziennego.

W praktyce może to wyglądać tak: mieszkaniec otrzymuje powiadomienie, że w danym miesiącu zużycie ciepłej wody wyraźnie wzrosło, a system porównuje je ze średnią dla podobnych lokali w budynku. Czasem powodem będzie po prostu dłuższy pobyt gości, ale bywa, że taki sygnał szybciej ujawni nieszczelność instalacji czy źle działającą baterię. Technologia stanie się więc czymś na kształt domowego „księgowego od mediów”.

Bezpieczeństwo – więcej czujników, mniej obaw

Wraz z miniaturyzacją elektroniki i spadkiem jej kosztów standardowe wyposażenie mieszkania poszerzy się o cały zestaw dyskretnych czujników. Czujnik zalania umieszczony pod pralką czy zlewem kuchennym, czujnik dymu zintegrowany z systemem budynku, kontaktrony na oknach i drzwiach – wszystko to będzie montowane od razu przez dewelopera, a nie doposażane przez mieszkańca po latach.

Rozwój technologii w Katowicach będzie też wzmacniany przez miejskie inicjatywy „smart city”. Systemy monitoringu na osiedlach, oświetlenie uliczne i czujniki jakości powietrza zaczną współpracować z infrastrukturą budynków. Przykładowo: w razie pożaru w jednym z lokali system powiadomi nie tylko straż pożarną, ale także sąsiadów, wyświetlając komunikat w aplikacji i na ekranach w windach, a windy automatycznie zjadą na parter i zablokują się.

Kwestia bezpieczeństwa dotyczy także danych. Skoro mieszkanie staje się w dużej mierze „urządzeniem podłączonym do sieci”, pojawia się pytanie o prywatność. To zmusi deweloperów do współpracy z operatorami i dostawcami systemów gwarantującymi odpowiednie standardy ochrony danych. Dla coraz większej grupy klientów certyfikaty bezpieczeństwa cyfrowego czy przejrzysta polityka aktualizacji oprogramowania będą równie ważne, jak klasa energetyczna budynku.

Mieszkanie jako przedłużenie biura – technologia dla pracujących zdalnie

Katowice już teraz są silnym ośrodkiem dla firm z branży IT i usług biznesowych, a praca zdalna i hybrydowa będzie dalej rosnąć. Mieszkanie za 10 lat musi więc być gotowe na to, że przez większość tygodnia będzie także pełnić funkcję biura. Technologia ma tu do odegrania konkretną rolę.

Podstawą stanie się stabilny, szybki internet – najlepiej z możliwością łatwej zmiany operatora bez kucia ścian i wymiany okablowania. Coraz większą rolę odegrają też rozwiązania akustyczne: panele wygłuszające, drzwi o podwyższonej izolacji dźwiękowej, a w niektórych inwestycjach nawet małe „budki akustyczne” we wspólnych przestrzeniach, które można wynająć na czas ważnej wideokonferencji.

Mieszkania zaczną być projektowane z myślą o jednym lub dwóch naturalnych miejscach do pracy. Gniazdka, porty sieciowe, oświetlenie – wszystko będzie przygotowane tak, aby bez kombinowania ustawić biurko. Deweloper może np. od razu przewidzieć wnękę pod zabudowę meblową z biurkiem, oświetleniem i miejscem na drukarkę, dzięki czemu salon po pracy znów wygląda jak salon, a nie jak małe centrum dowodzenia.

Część inwestycji pójdzie krok dalej i zaproponuje rozbudowane strefy coworkingowe w ramach budynku. Wygodne biurka, szybki internet, sale do spotkań, automat z kawą – mieszkańcy mogą „iść do pracy” piętro niżej lub do sąsiedniego budynku. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby mieszkające w mniejszych lokalach: łatwiej zachować granicę między pracą a życiem prywatnym, gdy wystarczy przejść przez korytarz.

Nowe materiały i rozwiązania sprzyjające zdrowiu

Technologie w mieszkaniach w Katowicach nie ograniczą się tylko do elektroniki. Równie silny będzie trend wykorzystania materiałów i rozwiązań sprzyjających zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Na Śląsku temat jakości powietrza jest szczególnie żywy, więc za dekadę trudno sobie wyobrazić nowe inwestycje bez systemów wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła (rekuperacją) lub zaawansowanych nawiewników z filtrami.

Coraz częściej stosowane będą także materiały wykończeniowe o niskiej emisji lotnych związków organicznych (LZO), farby oczyszczające powietrze czy podłogi „ciche”, ograniczające przenoszenie hałasu pomiędzy lokalami. Nie są to głośne elementy marketingu, ale mieszkańcy szybko odczują różnicę – mniej kurzu, lepsza jakość snu, mniej konfliktów sąsiedzkich o tupiące dzieci.

W niektórych projektach pojawią się też rozwiązania, które jeszcze niedawno kojarzyły się tylko z biurowcami klasy A: inteligentne systemy zarządzania światłem dziennym (rolety sterowane zależnie od ekspozycji i nasłonecznienia), szkło o zmiennej przezierności w łazienkach przy sypialni czy kuchennych przeszkleniach oraz systemy kontroli wilgotności powietrza. Deweloperzy będą szukać tu rozsądnego kompromisu – nie każdy projekt udźwignie koszt pełnej automatyki, ale nawet prostsze, tańsze warianty znacząco poprawią komfort codziennego życia.

Cyfrowy ekosystem osiedla – aplikacje zamiast tablicy ogłoszeń

Z perspektywy mieszkańca jednym z najbardziej widocznych efektów cyfryzacji będzie zmiana sposobu funkcjonowania całego osiedla. Klasyczna tablica ogłoszeń w klatce schodowej ustąpi miejsca aplikacjom i panelom cyfrowym. Z ich poziomu będzie można:

  • zgłosić usterkę do administracji i śledzić status jej naprawy,
  • zarezerwować salę klubową, siłownię czy grill na patio,
  • sprawdzić harmonogram wywozu odpadów czy planowane prace serwisowe,
  • wymienić się informacjami z sąsiadami (np. o wspólnym zamówieniu większej dostawy, opiece nad zwierzętami na czas wyjazdu).

Do tej „cyfrowej klatki schodowej” dołączą integracje z dostawcami usług zewnętrznych: kurierzy będą mieli łatwiejszy dostęp do paczkomatów lub skrzynek pakietowych w budynku, firmy sprzątające – do harmonogramu wejść, a operatorzy carsharingu – do dedykowanych miejsc postojowych z ładowarkami. Dla mieszkańca mieszkanie przestanie być „oderwanym” lokalem, a stanie się węzłem w sieci lokalnych usług.

Może brzmieć to bardzo futurystycznie, ale wiele elementów takiej układanki już dziś jest dostępnych. Różnica polega na tym, że za 10 lat nie będą to pojedyncze gadżety, tylko spójny system zaprojektowany od początku razem z budynkiem.

Elastyczne wnętrza – mieszkania, które rosną i kurczą się z potrzebami

Przy szybko zmieniającym się rynku pracy i stylu życia tradycyjny podział na „salon, sypialnię i pokój dziecka” będzie coraz częściej zbyt sztywny. W nowych inwestycjach w Katowicach większy nacisk przejdzie z liczby pokoi na możliwość ich przearanżowania. Mieszkanie ma „żyć” razem z mieszkańcami – inaczej wyglądać, gdy wprowadza się singiel, a inaczej, gdy pojawi się dziecko lub senior wymagający opieki.

Kluczową rolę odegrają tu ściany i meble. Lekkie ścianki działowe, które można relatywnie łatwo przesunąć lub usunąć, przygotowane przez dewelopera „strefy” pod późniejsze wydzielenie dodatkowego pokoju, a także systemy zabudów modułowych – to nie będą już rozwiązania z katalogów wnętrzarskich, ale pełnoprawny element projektu budowlanego. Architekci zaczną projektować nie tylko „rzut na dzień odbioru kluczy”, ale także możliwe warianty jego przemian po kilku latach.

Coraz częściej pojawią się też meble pełniące po kilka funkcji. Składane biurka chowające się w szafie, łóżka wysuwane z podestu, mobilne wyspy kuchenne, które w razie potrzeby staną się miejscem do pracy albo stołem do rodzinnej kolacji. Deweloperzy zrozumieją, że jeśli zaoferują rozsądne pakiety wyposażenia tego typu, zmniejszą chaos aranżacyjny i podniosą standard całego budynku – nikt nie będzie musiał zastawiać loggii regałami, bo zabrakło miejsca w środku.

W praktyce może to oznaczać np. mieszkanie 45 m², które na starcie funkcjonuje jako wygodna kawalerka z dużą przestrzenią dzienną, a po kilku latach – dzięki postawieniu lekkiej ściany w przygotowanej wnęce i zmianie zabudowy – staje się dwupokojowym lokalem dla młodej rodziny. Bez generalnego remontu, bez wyprowadzki do hotelu na dwa tygodnie.

Mikromieszkania kontra większe metraże – dwa bieguny jednego miasta

Katowice za 10 lat prawdopodobnie pokażą dwa wyraźne nurty. Z jednej strony pojawi się jeszcze więcej kompaktowych lokali w rejonach dobrze skomunikowanych z centrum i największymi biurowcami. To mieszkania projektowane pod singli, pary i klientów inwestycyjnych – z przemyślanym układem, ale mocno ograniczonym metrażem. Z drugiej strony w dzielnicach o bardziej „rodzinnym” charakterze będą powstawać większe, często dwupoziomowe mieszkania, które mają zatrzymać w mieście tych, którzy dziś rozglądają się za domem pod Katowicami.

Różnica między współczesnym „mikro” a tym za dziesięć lat będzie polegała na jakości. Zamiast 18-metrowego „pudełka” z wąskim aneksem kuchennym pojawią się projekty, gdzie każdy centymetr jest policzony. Wysokie na 3 metry pomieszczenia, antresole do spania, zabudowy pod sufit, schowki w podestach – wszystko po to, aby lokator czuł, że mieszka w małym, ale wygodnym mieszkaniu, a nie w pokoju hotelowym.

Z kolei w większych lokalach coraz popularniejsze będą układy z wyraźnie wydzieloną strefą nocną i dzienną. Sypialnie zgrupowane po jednej stronie, salon z kuchnią i wyjściem na taras lub loggię po drugiej, a pomiędzy nimi – łazienka, pralnia lub garderoba pełniąca rolę „buforu akustycznego”. W miarę jak praca zdalna stanie się normą, w projektach tych pojawią się także małe pokoje do pracy, często bezpośrednio przy wejściu do mieszkania, aby goście nie musieli przechodzić przez prywatną część lokalu.

Balkony, loggie, tarasy – z „dodatku” stają się kolejnym pokojem

Kilka ostatnich lat pokazało, jak bardzo mieszkańcom zaczęło brakować półprywatnych przestrzeni na świeżym powietrzu. Za 10 lat trudno będzie znaleźć w Katowicach nową inwestycję bez sensownie zaprojektowanych balkonów, loggii czy tarasów dachowych. Różnica polega na tym, że te przestrzenie przestaną być wąskimi pasami betonu, na których ledwo mieści się krzesło.

Deweloperzy będą projektować balkony głębsze, osłonięte od wiatru i słońca, często z opcją częściowego zabudowania. Szklane lub lamelowe systemy przesuwne pozwolą przekształcić loggię w dodatkowy „pokój przejściowy” – zimą częściowo ogrzewany, latem pełniący rolę ogrodu zimowego. Pojawi się miejsce na mały stół, wygodny fotel i kilka donic z roślinami, a nie tylko na stojak na pranie.

W większych inwestycjach tarasy dachowe zarezerwowane dla mieszkańców wybranych pięter przestaną być rzadkością. W miejscach, gdzie dziś stoi technika budynkowa lub nic się nie dzieje, można będzie zorganizować zielone tarasy z placami zabaw, małymi ogródkami społecznymi czy strefami do ćwiczeń. Katowice, miasto z przemysłową historią i ograniczoną ilością zieleni w centrum, w ten sposób „odzyskają” część powierzchni, której nie da się wygospodarować na poziomie ziemi.

Zieleń, retencja wody i bioróżnorodność – osiedla jak małe parki

Zmiany klimatyczne i coraz częstsze fale upałów wymuszą nowy sposób myślenia o zagospodarowaniu terenów wokół budynków. Osiedla w Katowicach nie będą już tylko zbiorem bloków, chodników i parkingów. Pomiędzy nimi pojawi się więcej zieleni wysokiej, ogrodów deszczowych, nasadzeń odpornych na suszę i rozwiązań poprawiających mikroklimat.

Klasyczne „trawniki do koszenia” ustąpią miejsca zróżnicowanym nasadzeniom. Łąki kwietne, krzewy owocowe, pasy roślin chłonących wodę zamiast tradycyjnych krawężników – taki krajobraz ma szansę stać się standardem. Deweloperzy zaczną współpracować nie tylko z architektami krajobrazu, ale także z biologami i hydrologami, aby osiedla lepiej radziły sobie z nagłymi ulewami czy długimi okresami suszy.

Jednocześnie coraz częściej powstaną elementy „zielonej infrastruktury” bezpośrednio w budynkach: zielone dachy nad garażami, pnącza na fasadach, donice zintegrowane z balkonami. W dobrze zaprojektowanych inwestycjach te rozwiązania nie będą wyłącznie ozdobą – pomogą obniżyć temperaturę wewnątrz, ograniczyć zjawisko miejskiej wyspy ciepła i poprawią akustykę. Mieszkaniec odczuje to choćby po tym, że latem w mieszkaniu jest kilka stopni chłodniej bez intensywnej klimatyzacji.

Mobilność na osiedlu – mniej prywatnych aut, więcej opcji

Za dekadę można się spodziewać wyraźnego przesunięcia w stronę współdzielonej mobilności. W Katowicach, mieście kojarzonym z samochodem, będzie to zmiana kulturowa, ale już dziś widać jej pierwsze sygnały. Nowe inwestycje zaczną zakładać, że nie każda rodzina będzie chciała posiadać dwa auta pod blokiem.

Standardem stanie się większa liczba miejsc dla rowerów (w tym rowerów cargo), zamykane wiaty z monitoringiem, stacje naprawy rowerów i hulajnóg. W garażach podziemnych pojawią się strefy dla carsharingu – z wyznaczonymi miejscami, ładowarkami dla aut elektrycznych i łatwym dostępem z poziomu aplikacji osiedlowej. Niektóre wspólnoty zdecydują się na współdzielone samochody będące elementem oferty „dla mieszkańców”, z preferencyjnymi warunkami korzystania.

Zmieni się też sama organizacja ruchu na terenie osiedla. Coraz częściej drogi wewnętrzne będą projektowane jako strefy zamieszkania – z ograniczoną prędkością, priorytetem dla pieszych i rowerzystów oraz większą ilością małej architektury. Zamiast szerokiego asfaltu prowadzącego prosto do garażu pojawią się place zabaw, ławki i niewielkie skwery, między którymi samochód jest „gościem”, a nie głównym użytkownikiem przestrzeni.

Strefy wspólne – od siłowni po warsztat majsterkowicza

Wspólne przestrzenie w budynkach wielorodzinnych będą pełnić zupełnie inną rolę niż dziś. Sala klubowa z kanapą i stołem do ping-ponga to dopiero początek. W katowickich inwestycjach za 10 lat pojawią się bardziej wyspecjalizowane strefy odpowiadające na konkretne potrzeby mieszkańców, a nie tylko na ogólne hasło „integracja sąsiedzka”.

Jednym z kierunków będą dobrze wyposażone siłownie i sale fitness z możliwością prowadzenia zajęć przez lokalnych trenerów. Innym – pokoje hobby: małe warsztaty z podstawowymi narzędziami, gdzie można naprawić rower, skręcić meble czy przechowywać sezonowy sprzęt sportowy. W niektórych inwestycjach pojawią się przestrzenie typu „makerspace” z drukarkami 3D, stołami warsztatowymi i miejscem do pracy nad własnymi projektami.

Dla rodzin szczególnie przydatne okażą się pokoje zabaw z miękką podłogą i podstawowymi zabawkami, gdzie dzieci mogą spędzić czas w bezpiecznym, osłoniętym miejscu, a rodzice – porozmawiać z sąsiadami przy kawie. Tego typu przestrzenie, jeśli są rozsądnie zaprojektowane i dobrze zarządzane, potrafią realnie zmniejszyć „przeludnienie” małych mieszkań. Zamiast upychać wszystkie funkcje pod jednym dachem, część życia toczy się w obrębie budynku, ale poza samym lokalem.

Mieszkania dla różnych pokoleń – od studenta po seniora

Starzejące się społeczeństwo i obecność dużych ośrodków akademickich wymuszą myślenie o mieszkaniach bardziej inkluzywnie. Katowice, z silnym zapleczem uczelni i szpitali, są idealnym miejscem, by rozwijać projekty międzypokoleniowe. Oznacza to budynki, w których obok siebie mieszkają studenci, młode rodziny i seniorzy – nie „wbrew sobie”, ale z określonym pomysłem na wspólne funkcjonowanie.

W praktyce mogą pojawić się inwestycje z zróżnicowanymi lokalami: mniejsze studia dla singli i studentów, mieszkania 2–3-pokojowe dla rodzin oraz specjalnie zaprojektowane lokale dla osób starszych. Te ostatnie będą miały szersze drzwi, możliwość łatwego montażu uchwytów w łazience, miejsca na krzesło pod prysznicem czy możliwość bezprogowego przejścia na balkon. Część takich mieszkań może być połączona z usługami opiekuńczymi lub przychodnią na terenie osiedla.

Coraz odważniej będą też testowane modele współdzielenia przestrzeni między pokoleniami. Na przykład: student wynajmuje pokój u seniora mieszkającego samotnie w większym mieszkaniu na tym samym osiedlu, w zamian pomagając w codziennych obowiązkach. Takie rozwiązania wymagają dobrego zaplecza organizacyjnego i zaufania, ale za 10 lat mogą stać się normalnym elementem krajobrazu mieszkaniowego Katowic.

Nowe standardy akustyki – cisza jako element luksusu

W miarę zagęszczania zabudowy i wzrostu liczby aut oraz lokali usługowych na parterach coraz większą wagę zyska komfort akustyczny. Cisza w mieszkaniu, szczególnie w centrum miasta, stanie się czymś, za co wielu nabywców będzie gotowych dopłacić. Z czasem jednak rozwiązania, które dziś pojawiają się głównie w segmencie premium, zaczną schodzić „niżej”.

Można się spodziewać lepszych przegrod ściennych i stropowych, przemyślanego rozmieszczenia pionów instalacyjnych (aby nie przebiegały za wezgłowiem łóżka czy ścianą za telewizorem sąsiada), a także bardziej rygorystycznych wymagań w zakresie hałasu uderzeniowego. Do tego dojdą już wspomniane wcześniej materiały wykończeniowe: podłogi pływające, dodatkowe warstwy wygłuszające i drzwi wejściowe o podwyższonej izolacyjności akustycznej.

Dla mieszkańców różnica będzie odczuwalna od pierwszej nocy. Zamiast słyszeć każde przesunięcie krzesła piętro wyżej czy rozmowy na klatce schodowej, usłyszą – co najwyżej – delikatne tło. To z kolei przełoży się na mniej konfliktów sąsiedzkich i większą satysfakcję z mieszkania w gęstej zabudowie miejskiej, a nie w domu jednorodzinnym za miastem.

Nowe partery – usługi, kawiarnie i lokalne życie

Wielu mieszkańców Katowic zna osiedla, gdzie na parterach budynków przez lata zieją puste lokale użytkowe, bo nikt nie ma pomysłu, co tam zorganizować. Za 10 lat takie marnowanie przestrzeni będzie zbyt kosztowne i zbyt ryzykowne wizerunkowo. Partery nowych inwestycji zaczną być projektowane bardziej świadomie – jako miejsce codziennego życia, a nie tylko „potencjalne lokale na wynajem”.

Coraz częściej pojawią się małe kawiarnie, piekarnie rzemieślnicze, żłobki czy kluby dziecięce, lokale usługowe dla drobnych rzemieślników, a także przestrzenie coworkingowe otwarte również dla osób spoza osiedla. Deweloper będzie dbał o to, by funkcje się uzupełniały: zamiast pięciu salonów kosmetycznych pod rząd – zróżnicowany miks usług, z których faktycznie korzystają mieszkańcy.

Takie podejście zmieni sposób, w jaki mieszkańcy funkcjonują na co dzień. Zamiast planować duże zakupy raz w tygodniu, będą częściej „schodzić na dół” do lokalnych punktów, a dzieci odprowadzać do przedszkola znajdującego się trzy minuty piechotą od domu. Miasto stanie się bardziej „gęste funkcjonalnie”, a czas spędzany w korkach czy centrach handlowych – krótszy.

Pierwsze kroki w stronę gospodarki obiegu zamkniętego

Nowe inwestycje w Katowicach będą stopniowo włączać elementy gospodarki obiegu zamkniętego, nawet jeśli nie zawsze będzie się to głośno komunikować w materiałach reklamowych. Na poziomie projektowym oznacza to większą uwagę na możliwość demontażu materiałów, ponownego wykorzystania elementów wyposażenia i łatwiejszej wymiany instalacji bez niszczenia całych ścian.

Poprzedni artykułZakup mieszkania w centrum Katowic z rynku pierwotnego jak uniknąć opóźnień
Następny artykułJak wybrać pierwszą maszynę do szycia dla początkujących krawców
Oliwia Wiśniewski
Oliwia Wiśniewski zajmuje się tematyką komfortu życia w centrum Katowic: od wyboru dzielnicy, przez infrastrukturę, po aranżację mieszkań w kamienicach i nowych apartamentowcach. Z wykształcenia jest socjolożką, co pomaga jej patrzeć na miasto oczami mieszkańców, a nie tylko inwestorów. Regularnie rozmawia z lokatorami, wspólnotami mieszkaniowymi i urzędnikami, a zebrane opinie konfrontuje z danymi o hałasie, zieleni czy dostępności usług. W tekstach stawia na praktyczne wskazówki – podpowiada, na co zwrócić uwagę podczas oglądania mieszkania i jak ocenić okolicę, by uniknąć rozczarowań po przeprowadzce.